Ratownictwo Górnicze w Polsce

Historia Ratownictwa Górniczego w Polsce

Ratownictwo Górnicze w Polsce

Katastrofa we francuskiej kopalni węgla „Courrieres” w 1906 roku. gdzie w wyniku eksplozji pyłu węglowego zginęło 1099 górników (sam wybuch spowodowały lampy naftowe oświetlające szyb) wstrząsnęła całym światem. Po tej tragedii prawnie zobligowano zakłady do zorganizowania nowoczesnego ratownictwa. Skończył się czas improwizowanych akcji ratowniczych, o bezpieczeństwo w kopalniach zaczęli dbać przeszkoleni i wyposażeni w specjalistyczny sprzęt ratownicy. Również na Górnym Śląsku, gdzie eksploatacja pokładów samozapalnych prowadzona była z zastosowaniem otwartego oświetlenia przez górników stwierdzono, że zachodzi potrzeba funkcjonowania zorganizowanego ratownictwa górniczego. W dniu 26 czerwca 1906 roku. zarząd Sekcji VI Brackiego Stowarzyszenia  Zawodowego z siedzibą w Tarnowskich Górach, w zasięgu działania której znalazły się kopalnie węgla okręgu górnośląskiego, pod kierownictwem przewodniczącego generalnego dyrektora – radcy górniczego Pielera, zdecydował o utworzeniu w Bytomiu ośrodka koordynującego i nadzorującego działalność służb ratowniczych w kopalniach jak również dbającego o rozwój techniczny aparatów oddechowych oraz innych urządzeń ratowniczych. Budowę ośrodka rozpoczęto w kwietniu 1907 roku. a już w 1908 roku rozpoczął swoją działalność pod nazwą „Górnośląska Głowna Stacja Ratownicza”. Organizatorem a następnie jej pierwszym, wieloletnim dyrektorem był asesor górniczy inż. H. Woltersdorf. Po wybudowaniu w 1911 roku. sztolni doświadczalnej pełna nazwa stacji brzmiała „Górnośląska Główna Stacja Ratownictwa Górniczego i Sztolnia Doświadczalna”. W tym czasie oraz w pierwszych latach po I wojnie światowej na Górnym Śląsku używane były w przeważającej większości aparaty firmy Drager 1904/9. Tylko w okręgu rybnickim obok nich używano też aparatów typu Westfalia. Ponadto spotykało się jeszcze w małej ilości aparaty z ciekłym powietrzem, które jednak z przyczyn technicznych i związanych z tymi trudnościami nie miały większego znaczenia. Oddychanie w aparatach odbywało się przez przystosowanie do tego specjalnych hełmów. Mimo ciężkich i niewygodnych metalowych hełmów służących do oddychania było to lepsze niż oddychanie ustnikami (mało spotykane) a to ze względu na niewygodne i uciążliwe trzymanie ustnika między zębami i nienaturalne oddychanie (nos zaciśnięty) oraz niemożliwość odprowadzania śliny jak i utrudnienie w porozumiewaniu się. Wojna światowa i polityczne zawirowania powojenne jak i załamanie gospodarcze spowodowały też trudności w górnośląskim ratownictwie górniczym. Po powrocie do uporządkowanej gospodarki najważniejszą sprawą było odbudowanie ratownictwa górniczego, uzupełnienie braków w materiałach i częściach zamiennych. Po wojnie spotyka się dwa rodzaje aparatów tlenowych roboczych, rozwiązań nieznacznie różniących się, aparat z automatem płucnym i aparat z automatem płucnym ssącym. Standardowy aparat z dyszami, który dotąd był przez 20 lat stosowany przestał być używany. Z aparatów z automatem płucnym zasysającym rozpowszechnił się na Górnym Śląsku aparat Drager – 1924. Stosowana była jeszcze odmiana tzw. mały aparat ratowniczy pochłaniacz Drager-Tubben, który był na wyposażeniu obserwatorów tam pożarowych i wentylacyjnych pod ziemią.

W niektórych kopalniach do roku 1928 były też używane aparaty „Inhabad”projektu prof. Woltersdorfa, które zostały zastąpione aparatami firmy Drager – 1924. O ciągłym rozwoju na polu konstrukcji aparatów oddechowych świadczą usiłowania zastąpienia ciężkich butli tlenowych środkami tlenotwórczymi – dalszy ciąg myśli sprzed 30 lat Francuza Desgrez-Balthasarda, prof. Bambergera i dr Bock z Wiednia. Aparaty te jednak nie spełniały oczekiwanych rezultatów (bardzo ciepłe powietrze oraz ciężki początkowy rozruch użycia tych aparatów). Aparaty te ze względu na nierozwiązane jeszcze niektóre problemy techniczne nie mogły być zastosowane jako ratownicze w górnictwie. Z rożnego rodzaju produkowanych filtrów w 1930 r. na uwagę zasługuje filtr przeciw CO, jednak tylko gdy w atmosferze znajduje się około 18 proc. O2 nie miał on jednak większego znaczenia przy eksplozjach i pożarach pod ziemią dla górników (opinia z 1930 r. Barczyk). Maski ratownicze używane na Górnym Śląsku były wykonane ze skory lub gumy. Skórzana po częstym zapoceniu zatracała szybko swoją formę w stosunku do gumowej, która posiadała dużą szybkę ze szkła bezodłamkowego. Każdy ratownik musiał mieć własną dobrze dopasowaną maskę. Do odprowadzenia powietrza z tlenem do maski służyły węże naramienne, rozpowszechnione na Górnym Śląsku, nie stosowano bocznych ze względu na brak symetrii (nierównomierny ciężar) utrudnienie ruchów przy pracy i gorszy dostęp do zaworu aparatu. Dla odróżnienia zastępowych zastępów ratowniczych pracujących w maskach, ich aparaty wyposażone były w czerwone światła odblaskowe na pokrywie aparatu oraz na ślinniku. Do wyposażenia ratownika oprócz aparatu należały też narzędzia, które ratownik musiał zawsze mieć przy sobie, ale którego nie mogły zbytnio obciążyć. Z tego powodu Górnośląska Głowna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu ustaliła już przed wojną wyposażenie dla zastępowego i ratowników, które przyjęto w niemieckiej jak i polskiej części Górnego Śląska. Wyposażenie zastępu składało się z torby przenośnej, w której umieszczano gwoździe, siekiery, wyciągacz gwoździ i 5 m linki ratowniczej. Do wyposażenia zastępowego należała piła krotka nienaprężona, torba skórzana wyposażona w: bandaż, klucze do śrub, uszczelki i notes. Do ochrony głowy służył skórzany hełm z paskami mocującymi.

Organizacja ratownictw

Powojenna organizacja ratownictwa górniczego w części niemieckiej Górnego Śląska została oparta na „Przepisach WUG-u z dnia 13.08.1924 r. dla Ratownictwa Górniczego i Pierwszej Pomocy”. W 12 paragrafach oraz w wytycznych podano co jest dopuszczone do stosowania w tej dziedzinie. Postanowiono, że w każdym samodzielnym zakładzie górniczym musi znajdować się drużyna ratownicza, stacja ratownicza z pomieszczeniem do wykładów i ćwiczeń oraz odpowiednio wyposażona w aparaty ratownicze i inny sprzęt ratowniczy. Drużynę ratowniczą stanowią ratownicy, zastępowi, mechanicy (zastępcy) oraz kierownik stacji (kierownik akcji ratowniczej) i zastępcy wywodzący się z pracowników tego zakładu. Szkolenie kierownika stacji, mechaników, a jeśli to też możliwe zastępowych odbywało się na specjalnych kursach w Górnośląskiej Głównej Stacji. Ratownicy oraz zastępowi mogli być szkoleni w kopalnianej stacji ratowniczej. Szkolenie odbywało się na podstawie opracowanego przez Górnośląską Główną Stację planu zatwierdzonego przez WUG. Egzamin końcowy przeszkolonych w kopalniach ratowników odbywał się w obecności przedstawiciela Górnośląskiej Głównej Stacji. Wiek ratowników nie mógł przekraczać 45 lat.
  1. Każdy ratowników musiał odbyć w ciągu roku przynajmniej 8 ćwiczeń w aparatach oddechowych, z tego 2 pod ziemią. Każdy ratownik musiał otrzymać wydany przez Górnośląską Główną Stację „Podręcznik górnośląskiego ratownictwa”. Ilość ratowników jak i liczba aparatów ratowniczych była zależna od ilości załogi zatrudnionej w kopalni i była regulowana planem, ruchu kopalni. Zgodnie z wytycznymi duże kopalnie musiały posiadać przynajmniej 16 aparatów oddechowych, 9 zastępów czyli 45 ratowników, 3 stale gotowe do akcji grupy oraz jeden kierownik stacji i zastępca oraz mechanik aparatowy i zastępca. Jako ratowników będących w pogotowiu uważało się według wytycznych tylko takich, którzy zatrudnieni byli w pobliżu szybów i na powierzchni oraz w warsztatach tak, aby mogli się w krótkim czasie zebrać i utworzyć przynajmniej 3 zastępy. Najlepszym jednak rozwiązaniem, pogotowia ratowniczego było stałe pogotowie -15 osób (3 zastępowych, 12 ratowników) będące w Górnośląskiej Głównej Stacji, do którego zaciągane były grupy ratownicze w odpowiednich czasokresach ze wszystkich kopalń. Każde zaciągnięte z kopalni pogotowie ratownicze było w Górnośląskiej Głównej Stacji pełne 8 dni (spanie i wyżywienie). W razie akcji było ono szybciej na kopalni zagrożonej niż ratownicy własnej kopalni (czas jazdy do najdalszej kopalni 30 minut). Pogotowie brało jako pierwsze udział w akcji. Gdy zastępy pogotowia nie brały udziału w akcji, wtedy ratownicy byli szkoleni w zagadnieniach ratownictwa oraz udzielaniu pierwszej pomocy, byli również zapoznawani ze wszystkimi nowościami w ratownictwie. Zastępy ratownicze miały stale do dyspozycji autobus, samochód do przewozu 20 aparatów oddechowych, które były umieszczane w specjalnych przedziałach wraz z dodatkowym sprzętem ratowniczym.
    Każda kopalnia musiała mieć aktualny plan przewietrzania kopalń, na którym oprócz wentylacji umieszczone były także miejsca zabudowy telefonów. Znaczki ratowników musiały odróżniać się kształtem i kolorem i innymi cechami od znaczków reszty załogi tak by można szybko ustalić ratowników na poszczególnych zmianach. Do szybkiego powiadamiania i ściągnięcia ratowników w celu utworzenia zastępów służyły karty powołania. Przy czym dla sprawnego powiadamiania stacja musiała posiadać rower. Karty powołania z adresami ułożone były w markowni według zmian, by posłaniec nie błądził. Rower był umieszczony w pomieszczeniu aparatów, aby kierownik stacji (zarazem kierownik akcji) wiedział jak są rozmieszczeni ratownicy, otrzymywał przed zjazdem załogi kartę z markowni o rozmieszczeniu ratowników w polach górniczych. Duże znaczenie przy prowadzeniu akcji ratowniczej miał kopalniany plan oraz główny plan ratownictwa. Kopalniany plan ratownictwa zawierał informację, jakimi środkami ratowniczymi dysponuje kopalnia. Główny plan regulował i ustalał pomoc sąsiednich kopalń i grup sanitarnych czerwonego krzyża. W kopalnianym planie ratownictwa podawane były osoby, które powinny uczestniczyć w akcji oraz środki do jej przeprowadzenia na powierzchni. Sposoby i środki, które mogłyby być zastosowane w czasie akcji pod ziemią nie były jednoznacznie określone, gdyż uważało się, że każda akcja pod ziemią jest inna. Podkreślano że dla osiągnięcia celu potrzebny jest spokój i rozsądek wszystkich uczestników w akcji od kierownika akcji do ratownika, postępowanie według szybko ustalonego planu, stwierdzenie zasięgu zagrożenia, szybkie działanie zastępów korzystających ze środków łączności. Jako środek łączności używany był telefon przenośny ratowniczy, który mimo nałożonej maski umożliwiał dobre porozumiewanie i który był powszechnie stosowany na Górnym Śląsku. Ćwiczenia ratownicze na Górnym Śląsku odbywały się według opracowanego planu w taki sposób, by zakres tematyczny ujęty w tym planie był w ciągu roku raz lub dwa razy powtórzony. Ćwiczenia podzielone były na teoretyczne i praktyczne z przewagą tych ostatnich. Przeprowadzano 2 rodzaje ćwiczeń:
    1.  w ciągu 7-8 godzin liczonych jako dniówka,
    1.  ćwiczenia 2-3 godziny po dniówce.
    Największy nacisk kładziono jednak na pierwszy rodzaj ćwiczeń. Kursy w Głównej Stacji przeprowadzone były jako dwutygodniowe osobno dla zastępowych i ratowników oraz trzytygodniowe dla kierowników stacji (kierowników akcji). Przy prowadzeniu kursów i ćwiczeń kładziono nacisk na odpowiednią technikę oddychania. Z tego też powodu w Głównej Stacji było urządzenie wysiłkowe służące do ćwiczeń powolnego i głębokiego oddechu. Z wyjątkiem dwóch kopalń, które znajdowały się najbliżej głównej stacji wszystkie posiadały dobrze wyposażone komory ćwiczeń. W komorach pozorowane były sytuacje, które mogą rzeczywiście zaistnieć w kopalniach, takie jak zwalczanie pożarów, udzielanie pomocy poszkodowanym, przebieranie zawałów. Temperatura w komorach mogła osiągnąć 50°C. Zadymienie komory dawniej odbywało się przez spalanie papy dachowej, odpadów gumowych, wiórów drzewnych lub użycie świec dymnych. Jednak najlepszymi ćwiczeniami dla ratowników były często występujące pożary w kopalniach górnośląskich. Najlepszym sprawdzianem gotowości drużyn ratowniczych były również alarmy próbne. Miały one pokazać kierownikowi stacji (kierownikowi akcji) w jakim czasie drużyna jest gotowa do akcji. W 1929 r. przeprowadzono 11 próbnych alarmów, w których brało udział 219 ratowników. Prowadzone były także wspólne ćwiczenia z okręgowym czerwonym krzyżem (zgodnie z ustaleniami w głównym planie ratownictwa). Kontrolę nad ćwiczeniami ratowniczymi oraz urządzeniami kopalnianych stacji ratowniczych sprawowali ratownicy Głównej Stacji Ratowniczej. Przy kontrolach sprawdzane były wszystkie aparaty i urządzenia w stacji. Przepisy dla ratownictwa ustanowione w 1921 r. ujęły i ukierunkowały problemy ratownictwa. Przyczynkiem dla rozwoju technicznego aparatów oddechowych były „Wskazówki”dotyczące dopuszczenia aparatów oddechowych w górnictwie z 31.10.1925 r. Część z nich mówiła o naukowych badaniach i doświadczeniach w zakresie aparatów, druga część dotyczyła kontroli aparatów i ich części, pochłaniaczy oraz przydatności tych aparatów w części ćwiczeń, a w szczególności oddychanie w aparacie, zużycie tlenu i powietrza, wiązanie CO2 w obiegu jak i opór przepływu powietrza. Swoją najcięższą próbę przeszło ratownictwo górnośląskie po wybuchu pyłu węglowego w kopalni Rozbark 31.01.1923r., który pochłonął 145 osób. Akcja uwidoczniła duże znaczenie wyszkolenia, współpracy i wyposażenia w sprzęt ratowniczy. Drużyny współpracowały w bardzo ciężkich i niebezpiecznych warunkach. Warunkom tym można „zawdzięczać”, że w tej katastrofie brały udział wszystkie drużyny podzielonego Śląska dając świadectwo bardzo dobrej współpracy.
    Górnośląska Główna Stacja Ratownicza w Bytomiu
    Wszystkie sprawy dotyczące ratownictwa znalazły rozwiązanie po utworzeniu Głównej Stacji Ratowniczej w Bytomiu przy współpracy z Urzędem Górniczym. Decyzją Brackiego Stowarzyszenia Zawodowego Sekcji VI pod jęto uchwałę budowy stacji, która została wybudowana w 1907 r. na terenie przyległym do kopalni Rozbark. Od skromnego początku rozwinęła się ona tak, że w 1930 r. należała do największej stacji na świecie i była jedną z najlepiej wyposażonych tego rodzaju obiektów.
    Jest to stwierdzenie wszystkich organizacji ratowniczych na świecie (co kilka lat odbywały się kongresy ratownicze wszystkich krajów górniczych: Wiedeń – 1913 r., Amsterdam – wrzesień 1926 r., Londyn 1931 r. itd.). Zadania Głównej Stacji Ratowniczej zostały zawarte w przepisach policji górniczej górnośląskiego WUG-u we Wrocławiu z dnia 13.08.1924 r. w zakresie „ratownictwa i pierwszej pomocy” i mówiły między innymi:
    1.  o uzgodnieniu z urzędem górniczym wyposażenia i urządzenia kopalnianych stacji ratowniczych,
    1.  o kontroli nowych aparatów i urządzeń do ożywiania,
    1.  o kontroli przez Główną Stację aparatów oddechowych, kontroli mechaników oraz kontroli ćwiczeń ratowniczych,
    1.  o prowadzeniu kursów dla kierowników stacji (kierowników akcji), zastępowych, mechaników aparatów i ratowników,
    1.  o pomocy kopalniom w razie akcji aparatami, częściami zamiennymi, tlenem i pochłaniaczami,
    1.  o współdziałaniu z urzędem górniczym przy opracowaniu i dopuszczaniu instrukcji odnośnie ratownictwa.

    Głowna Stacja obejmowała budynek kierownictwa w którym znajdowały się biura, biblioteka, laboratoria (ogólne, analizy gazów, fizyczne) jak też pomieszczenia dla fotometrii i fotografii. Na zachód od budynku kierownictwa znajdowała się komora ćwiczeń z chodnikami i szybikami do ćwiczeń ratowniczych. W południowej części była sala wykładowa i sala zborna na północy oraz sala do ćwiczeń. Komora do ćwiczeń zbudowana z żelbetu o wymiarach 20×10 m i wysokości 6 m na podobieństwo górnośląskich pokładów i składała się z 4 poziomów, 2 wyrobisk 250 m poziomego, pochylonego i około 55 m pożarowego wyrobiska, wyrobiska te można było nagrzać do 50°C. Automatyczne urządzenie bezpieczeństwa (elektryczne otwieranie drzwi, lampy sygnałowe, alarmy dźwiękowe), należały do wyposażenia komory. Sala wykładowa, w której odbywały się kursy ratownictwa i pierwszej pomocy była bogato wyposażona w plansze i materiały szkoleniowe. Przy sali znajdowała się garderoba i pomieszczenia, w których umieszczone były pomoce naukowe potrzebne do wykładów. Na końcu znajdował się pokój opatrunkowy zaopatrzony w niezbędne urządzenia. Sprzęt z białego emaliowanego metalu (szafa z opatrunkami), stół z płytą szklaną, stół opatrunkowy z nakryciem zmywalnym, zimna i ciepła woda. Na końcu komory do ćwiczeń był warsztat składający się z warsztatu ślusarskiego, kuźni, blacharskiego, z warsztatu precyzyjnego i pomieszczenia do napraw protez inwalidów brackiego stowarzyszenia zawodowego. Naprzeciw tych kompleksów znajdowały się rozbudowane w 1927 r. pomieszczenia, z których najważniejszym było pomieszczenie aparatowe – hala o wym. 18 m x 11 mi 4,5 m wysoka, służąca do składowania aparatów oraz części zapasowych. Boazeria tej hali była w kolorze zielonym matowym a przy ścianach na półkach ustawione były aparaty w pozycji do natychmiastowego nałożenia, pod spodem były przedziały w których umieszczono pochłaniacze, butle O2 i inne. Węższe półki nad aparatami mieściły lampy elektryczne i tu ściany były pomalowane intensywnie żółto. W środku w ścianie naprzeciw okien namalowano artystycznie znak górnośląskiego ratownictwa górniczego – czerwony krzyż maltański z pyrlikiem i żelazkiem wpisany wieniec z liści dębowych. Na prawo od niego było umieszczone hasło „Tylko nieskomplikowane ma sukces w razie nieszczęścia” a na lewo „Wpierw rozważyć a potem odważnie”. Obok pomieszczenia aparatów, było pomieszczenie do mycia i czyszczenia części aparatów, pomieszczenie do przetłaczania tlenu oraz pomieszczenie dla butli z tlenem. W pomieszczeniu do przetłaczania tlenu była sprężarka, którą można było napełnić jednocześnie 6 butli, była tam także pompa hydrauliczna dla prób kontrolnych (urzędowych), które musiały być wykonywane w odpowiednich odstępach czasu. Pomieszczenie tlenowni zawierało zapas 150.000 litrów tlenu. 
    Sala aparatowa posiadała 51 aparatów typu Drager – 1924 z wężami naramiennymi wraz z maskami oraz jeden przyrząd do kontroli aparatów oddechowych firmy Drager. 30 aparatów służyło do ćwiczeń w czasie kursów ratowniczych reszta była umieszczona w specjalnych pomieszczeniach na drewnianych regałach i służyła w razie akcji. Dobrze wyposażone pomieszczenie mechanika aparatowego (magazyn) to 10 aparatów do „ożywiania” (2 aparaty do sztucznego oddychania typu pulmotor, 3 aparaty do sztucznego oddychania typu Inhabad, 4 przyrządy do ożywiania typu „walizka tlenowa”, 1 urządzenie do ożywiania typu dr Brat, i 100 przenośnych lamp z akumulatorami niklowo-kadmowymi (50 dla zastępowych z reflektorami i 50 szt. nahełmnych dla ratowników). Z przyrządów kontrolnych to kilka manometrów, kilka przyrządów do kontroli dawkowania tlenu, 1 przyrząd do kontroli pulmotoru, 2 rotametry, 1 przyrząd do kontroli szczelności worków, 2 przyrządy do kontroli szczelności, 5 przenośnych aparatów telefonicznych z 10 bębnami kabla, w sumie 2000 m, 2-żyłowego kabla umieszczonego na przenośnych i przewoźnych podstawach. Zapas pochłaniaczy dla potrzeb własnych i ewentualnej pomocy dla kopalni wynosił około 800-1000 sztuk. Do dalszego wyposażenia sali aparatowej (tu magazyn aparatów) należała elektryczna walizka do celów ratownictwa prof. Jelinka (Czechy), mała skrzynka narzędziowa dla mechanika, małe urządzenie do cięcia, 2 aparaty nurkowe bez węży, 3 lampy oraz 30-metrowa lina. Stacja nie posiadała szybika do ćwiczeń dla nurków, ale miał być wykonany. Było planowane wyszkolenie personelu stacji do akcji nurkowych wodnych (zagrożenia wodne często występowały w kopalniach Górnego Śląska). Oprócz noszy, które należały do wozu sanitarnego, było jeszcze 10 noszy własnej konstrukcji. 7 noszy to zwykłe nosze przesuwne z siatką drucianą z odpowiednimi uchwytami, 3 nosze służyły do transportu pionowego poszkodowanych, 4 skrzynki z opatrunkami jako pierwsza pomoc. W specjalnym pomieszczeniu umieszczone były gaśnice. Na wyposażeniu była ręczna pompa wodna, pompa wodna 600 litrów wody ze 150-metrowym wężem oraz rożnego rodzaju gaśnice ręczne. Stacja posiadała także skład narzędzi ratowniczych, które umieszczone były w skrzyniach i gotowe do natychmiastowego użycia (narzędzia zawałowe). Przyległe do magazynu aparatów w kierunku północ-południe były garaże dla wozu dla aparatów, 1 wozu dla ratowników, 2 wozy sanitarne, 1 wóz osobowy-służbowy, 1 wóz z motopompą, wężami oraz przedmiotami potrzebnymi do odwodnienia zatopionych wyrobisk. Wóz dla ratowników i aparatowy były autobusami. Ponieważ wozy miały uchylne ławy można je było przeznaczać do rożnych celów (dla poszkodowanych i rożnych innych). Wóz sanitarny był dobrze resorowany i zwrotny, mógł zabrać 2 poszkodowanych. Był pomalowany na zielono ze złotymi paskami, a na nim umieszczone godło górnośląskiego ratownictwa. Wnętrze stanowiły dwoje nad sobą umieszczonych noszy, mała szafka na opatrunki, siedzenia uchylne dla sanitariusza. Każdy wóz sanitarny posiadał 12 kompletów pościeli, 4 koce, 2 nakrycia gumowe, 2 pojemniki na mocz, 15 opatrunków, 1 opatrunek żyłowy, 2 paski skórkowe, 1 kaftan bezpieczeństwa, 1 butelka kropli walerianowych oraz 1 gaśnicę tetrową. Wozy te były w stałym pogotowiu. Czas powiadomienia pogotowia i odjazdu wynosił 1/4 minuty. Przekazanie poszkodowanego z kopalni do szpitala (górniczego) leżał także w obowiązkach Głównej Stacji Ratunkowej. Oprócz wozów sanitarnych w stacji były jeszcze dwa przy kopalni Concordia (kop. Pstrowski) oraz kop. Królowa Luiza (Zabrze) w Zabrzu. Naprzeciw garaży stacji było pomieszczenie przyległe do magazynu aparatów to pomieszczenie dla ratowników pogotowia oraz miejsce centrali telefonicznej. Pomieszczenie dla pogotowia ratowniczego obejmuje sypialnię dla 12 ratowników, pomieszczenie dla zastępowych dla 3 osób, umywalnię, prysznic, wanny oraz ubikację.
    Pierwsza pomoc
    Do najważniejszego zadania Głównej Stacji Ratowniczej należało zapobieganie wypadkom. praca górnika jest jedną z najbardziej niebezpiecznych i dlatego też nie można wykluczyć wypadków. Górnik oprócz własnej czasem nieuwagi ma głównych wrogów takich jak tąpnięcie, zagrożenie gazowe i wodne. Dlatego też w planie szkolenia ratowników bardzo ważną sprawą jest udzielanie pierwszej pomocy. Zadaniem ratownika (oprócz ratowania w zagrożeniach gazowych i ratowania zasypanych) jest udzielenie pierwszej pomocy przy zranieniach, przeprowadzania najprostszymi środkami sanitarnymi (opatrzenie ran, tamowanie krwotoku, unieruchomienie szynami złamanej kości) sztuczne oddychanie jak i transport na powierzchnię, powinien też być przygotowany na cięższe wypadki. Przepisy w tym zakresie były zawarte w „Pierwszej pomocy” – zarządzaniu WUG-u we Wrocławiu z dnia 13 VIII 1924 r. w paragrafie 6 i 7 pod ziemią. W razie wypadku telefonicznie powiadomiony lekarz musiał natychmiast przybyć na kopalnię. Corocznie wszystkie punkty sanitarne w kopalniach były kontrolowane przez lekarza Głównej Stacji. Według zarządzenia WUG każdy punkt sanitarny musiał mieć wyposażenie lekarskie w zamkniętej skrzyni. Wszystkie środki medyczne w razie stosowania musiały być wpisane do specjalnej książki. Przy kontroli punktu sanitariusze byli egzaminowani przez lekarza. W każdym oddziale górniczym pod ziemią musiało być pomieszczenie do udzielania pierwszej pomocy a a w nim walizka z blachy z uszczelnieniem gumowym. 60 x 30 x20 cm, ktorej zawartość stanowiło 25 opatrunków, 2 płachty opatrunkowe, 12 bandaży szerokich, 2 opatrunki do tamowania żył, kilka opatrunków szybkich, 2 średnie i 2 długie szyny, 2 koce, strzykawki do iniekcji, 3 ampułki z alkoholem, 6 ampułek lobeliny, jod, książka opatrunkowa oraz ulotki odnośnie zatruć CO, porażenia prądem, użycia lobeliny (środki pobudzające oddech) oraz nosze z siatki drucianej skonstruowane według pomysłu prof. Woltersdorfa skonstruowane tak aby pasowały do sanitarki.  Do transportu pionowego były skonstruowane specjalne nosze. W niektórych kopalniach używano pod ziemią wózków sanitarnych. Sanitariusze dołowi byli częściowo szkoleni w Głównej Stacji Ratowniczej a częściowo przy okazji kursów ratowniczych w kopalniach. Wydano zalecenie aby na każdej zmianie w oddziałach było 6-8 sanitariuszy dołowych. Ich nazwiska były podane przy podziale pracy dla załogi. Środki pierwszej pomocy, o których już wyżej wspomniano znajdowały się w specjalnych zamkniętych komorach sanitarnych lub wnękach do tego przystosowanych. Opiekę nad komorą sanitarną sprawował sanitariusz, którego stanowisko pracy znajdowało się najbliżej komory. Każda posługa sanitarna wpisana była do dołowej oddziałowej księgi sanitarnej i służyła też do kontroli środków sanitarnych. Kontrolę nad punktami sanitarnymi na powierzchni i pod ziemią sprawował kierownik stacji ratowniczej. Za punkty pod ziemią odpowiedzialni byli także sztygarzy polowi. Ratownictwo stawiało wysokie zadania sanitariuszom dołowym, dlatego wybierało się ich z pośród najlepszych i najbardziej odpowiedzialnych ludzi. Duży nacisk kładło się na umiejętność wykonywania sztucznego oddychania. Z metod udzielania pomocy poprzez sztuczne oddychanie była stosowana metoda Sylwestra i Howarda. W górnośląskich kopalniach stosowana była metoda Sylwestra, preferowana przez Główną Stację. Z aparatów do „ożywiania” rozpowszechnione były pulmotory, aparat Inhabad i aparaty inhalacyjne, z obsługą których zapoznani byli wszyscy ratownicy. Aparaty tlenowe z dodatkiem CO2 nie miały dotychczas zastosowania. W Głównej Stacji Ratowniczej prowadzono także badania fotometryczne ratowników i górników na daltonizm i tak np. w 1929 r. przebadano 2000 osób. Głowna Stacja Ratownictwa działała także szeroko na polu bezpieczeństwa pracy przy pokazie rożnych środków i tak np. w 1929 r. zostały przeprowadzone w tym zakresie pokazy we wszystkich kopalniach w ramach tzw. tygodnia BHP. Głowna Stacja zaznajamiała też ze wszystkimi nowościami w ratownictwie członków drużyn kopalnianych podczas kontroli urządzeń w kopalnianych stacjach ratowniczych, przy ćwiczeniach ratowniczych jak i na zebraniach kierowników stacji ratowniczych. W przyszłości miało to też dotyczyć kierowników zakładów górniczych jak i sztygarów strzelniczych. Dobrze wyposażone warsztaty Głównej Stacji służyły w razie potrzeby pomocą wszystkim kopalniom. Bogaty magazyn części zamiennych Głównej Stacji Ratowniczej oraz środków pierwszej pomocy sanitarnej służył wszystkim kopalniom z dostawami w razie akcji ratowniczej. Głowna Stacja była urzędowym kontrolerem w zakresie sprawności aparatów oddechowych i butli tlenowych zgodnie z przepisami odnośnie kontroli gazów sprężonych wydanych przez policję górniczą z dnia 17.06.1924 r. Laboratoria Głównej Stacji, które znajdowały się w południowym skrzydle budynku kierownictwa były nowocześnie wyposażone. Prowadzono w nich analizy gazowe, analizy gazów pożarowych oraz analizy węgla górnośląskiego i dolnośląskiego zgodnie z zarządzeniem WUG-u z Wrocławia. Laboratorium fizyczne służyło do kontroli aparatów oddechowych. Posiadało też urządzenie własnej konstrukcji. Chodnik doświadczalny odległy 400 m na południe od budynku stacji rozciągał się na powierzchni około 1 1/4 ha i był ogrodzony. Służył wyłącznie do kontroli materiałów wybuchowych i środków zapalnych stosowanych w górnictwie i w swym zakresie podlegał WUG-owi z Wrocławia i Halle. Badania dotyczyły:
      1.  bezpieczeństwa na gazy niebezpieczne: pył węglowy i mieszankę pyłu węglowego z powietrzem,
      2. wrażliwości materiału wybuchowego na tarcie, uderzenia, udar,
      3. zdolności przenoszenia detonacji,
      4. skuteczności działania,
      5.  długości płomienia i czasu trwania płomienia.
    Chodnik doświadczalny przy Głównej Stacji był placówką szkolącą sztygarów strzałowych dla kopalń Górnego i Dolnego Śląska według przepisów WUG z 26.08.1926 r. w zakresie robot strzałowych. Szkolenia trwały po dwa tygodnie. Kierownictwo Górnośląskiej Głównej Stacji Ratownictwa Górniczego i Sztolni Doświadczalnej w Bytomiu sprawował asesor
    górniczy prof. H. Woltersdorf.

Artykuł opracował mgr inż. Gerard
Libera na podstawie własnego
tłumaczenia z języka niemieckiego
referatu F. Barczyka z roku 1930
o ratownictwie oraz o działalności
i organizacji Górnośląskiej Stacji
Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.
mgr inż. Gerard Libera – OSRG Bytom
mgr inż. Małgorzata Jankowska
CSRG Bytom

Korzenie Znaku Maltańskiego oraz Godła Ratownictwa Górniczego
Rycerski Zakon Świętego Jana Jerozolimskiego Szpitalników powstał w Jerozolimie w połowie XI wieku z zamiarami prowadzenia działalności szpitalnej wspierającej pielgrzymów i mieszkańców późniejszej Palestyny. Katolicki ród włoskich kupców w pobliżu Grobu Świętego zbudował opactwo i hospicjum. Początkowo Zakon szpitalny, bowiem zakonnicy ślubowali czystość, ubóstwo, posłuszeństwo i opiekę nad chorymi przyjął również formułę rycerską. Zakon Świętego Jana eskortował i zbrojnie chronił chrześcijan przed muzułmanami. Po przenosinach Zakonu na Cypr, a następnie śródziemnomorską wyspę Rodos Kawalerowie Krzyża Maltańskiego od cesarza Karola V otrzymują lenno i osiadają na Malcie. Od 1530 roku Zakon nazywano Maltańskim. Napoleon Bonaparte zajmuje Maltę w 1798 r i wypędza z niej zakonników. Osiadają w swej rezydencji przy Watykanie w Rzymie, skąd do dziś w całym świecie rozpowszechniają pomoc charytatywną i szpitalną. Członkami Zakonu Maltańskiego są mężczyźni i kobiety będący praktykującymi katolikami, pomagający dobroczynnie i współpracujący z wolontariuszami różnych wyznań religijnych.
Krzyż Maltański Godło Ratownictwa Górniczego znajduje swe korzenie w herbie miasta Tarnowskie Góry w 1529 roku oraz w herbie pierwszego urzędu górniczego, wizerunki herbowe są prawie identyczne. W 1929 r. na okładce czasopisma górniczego „Draeqer Hefte” numer 141 jako symbol ratownictwa górniczego wydrukowano Krzyż Maltański koloru czerwonego z umieszczoną w nim tarcza herbową XVI- wiecznego Urzędu Górniczego w Tarnowskich Gór. Do 2006 r. symbol ratownictwa górniczego ulegał przeobrażeniu poprzez zmianę kolorystyki i kształtów ramion krzyża. Dopiero Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego S.A. w Bytomiu zapisała wcześniejsze logo w Rejestrze Wspólnych Znaków Towarowych. Wszystkie dane dotyczące symbolu i jego prawa ochronne uzyskała CSRG 18 października 2006 r. w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego.